Sąd Okręgowy w Monachium wydał 28 maja 2026 roku tymczasowy nakaz zakazujący Google rozpowszechniania fałszywych informacji o dwóch wydawcach z Monachium za pośrednictwem AI Overviews w wynikach wyszukiwania (sygn. 26 O 869/26). Wyrok ogłoszono 9 czerwca 2026 — i może zmienić sposób, w jaki platformy AI odpowiadają za generowane treści.
Najważniejsze w skrócie
- Sąd Okręgowy w Monachium zakwalifikował AI Overviews jako własną treść Google, nie jak indeksowane wyniki
- Google odpowiada za fałszywe powiązanie dwóch wydawców z oszustwami i podejrzanymi praktykami
- Sąd odrzucił dotychczasowe orzecznictwo chroniące wyszukiwarki przed odpowiedzialnością — AI Overviews generują własne twierdzenia
- Argument Google "użytkownicy mogą sami sprawdzić źródła" odrzucony — tylko 1% kliknięć trafia do źródeł w AI Overviews
- Wyrok może objąć swoim skutkiem ChatGPT, Claude, Perplexity i inne systemy podsumowujące treści z sieci
Co AI Overviews zrobiły źle
AI Overviews Google błędnie powiązało dwa monachijskie wydawnictwa z pułapkami subskrypcyjnymi, podejrzanymi praktykami biznesowymi i firmami-klonami. Sąd ustalił, że AI pomyliło informacje o zupełnie innych, faktycznie podejrzanych firmach z powodowymi wydawcami — i zbudowało połączenia, które nie pojawiały się w żadnym z linkowanych źródeł. AI Overviews otwierały wyniki frazą taką jak: "Tak, [firma] jest znana z wątpliwych praktyk biznesowych", po czym generowało własną strukturę z podsumowaniem, ostrzeżeniami i poradami dla użytkowników. Wydawcy wysłali do Google wezwanie do zaprzestania naruszeń — firma nie odpowiedziała adekwatnie.
Dlaczego to nie jest zwykła wyszukiwarka
Kluczowa różnica prawna dotyczy modelu odpowiedzialności. Niemieckie orzecznictwo Federalnego Trybunału Sprawiedliwości (BGH) przyznało tradycyjnym wyszukiwarkom i funkcjom autouzupełniania ograniczoną odpowiedzialność — wyszukiwarka jedynie wskazuje na zewnętrzne treści, a nałożenie obowiązku proaktywnego weryfikowania wyników zagroziłoby funkcjonowaniu wyszukiwarek.
Sąd w Monachium orzekł, że ta logika nie ma zastosowania do AI Overviews. Tradycyjna wyszukiwarka wskazuje na strony zewnętrzne. AI Overviews generuje "niezależne, nowe i merytoryczne twierdzenia" poprzez ocenianie i łączenie treści z wielu zewnętrznych stron. Sąd stwierdził, że AI przepisuje wyniki "własnymi słowami i według własnej struktury" — i tylko Google może weryfikować te twierdzenia, porównując linkowane strony z własnymi stwierdzeniami na ich podstawie.
W orzeczeniu pojawia się bezpośrednie sformułowanie: "tylko pozwany ma wpływ na ofertę AI i algorytmy, za pomocą których AI działa". Oznacza to, że Google buduje, oferuje i odpowiada za to, co ta technologia produkuje.
Ochrona dostawców hostingu i DSA nie mają zastosowania
Sąd zbadał również, czy Google może korzystać z ochrony przewidzianej w Akcie o Usługach Cyfrowych (DSA) dla dostawców hostingu — i odrzucił tę możliwość. AI Overviews nie jest usługą przechowywania cudzych treści. Generuje własne stwierdzenia syntetyzujące informacje z zewnętrznych stron, co wyklucza zastosowanie procedury notice-and-takedown typowej dla wyszukiwarek.
Sąd wskazał na lukę w ochronie prawnej: firmy, których wizerunek ucierpiał, nie mogły pozwać źródeł (bo te nie zawierały spornych twierdzeń) ani efektywnie pozwać Google (ze względu na ówczesne zasady odpowiedzialności). Wyrok tę lukę wypełnia.
Skala problemu: 9% błędnych odpowiedzi przy zasięgu Google
Analiza startupu AI Oumi zlecona przez New York Times wykazała, że AI Overviews z modelem Gemini 3 odpowiada poprawnie w 91% przypadków. Przy skali ruchu Google — nawet przy 91-procentowej dokładności — pozostaje kilka procent błędnych odpowiedzi serwowanych dziesiątkom milionów użytkowników dziennie. To miliony potencjalnie nieprawdziwych twierdzeń na godzinę.
Co ważniejsze, analiza wykazała, że 56% poprawnych odpowiedzi Gemini 3 nie dało się potwierdzić w linkowanych źródłach. AI udziela odpowiedzi, których ścieżki dowodowe użytkownicy nie mogą prześledzić. A z badań Pew wynika, że tylko 1% użytkowników klika w źródła w AI Overviews.
Dlaczego to ważne?
Wyrok sądu w Monachium jest pierwszym orzeczeniem, które wprost przełamuje prawną granicę między wyszukiwarką a systemem generatywnej AI. Nie jest to wyrok odwoławczy BGH — może zostać zaskarżony, Google nie skomentował publicznie. Jednak jeśli ta logika zostanie podtrzymana lub przyjęta przez inne jurysdykcje, konsekwencje sięgną daleko poza jeden spór.
Google, ChatGPT, Claude, Perplexity, Microsoft Copilot — wszystkie te systemy dostarczają podsumowań treści z sieci na dużą skalę. W modelu prawnym zaproponowanym przez sąd w Monachium każdy z nich jest autorem swoich twierdzeń, nie dystrybutorem cudzych. To zmienia kalkulację ryzyka dla dostawców AI wchodzących na rynki z silnymi systemami ochrony dóbr osobistych.
W orzeczeniu pada również istotna uwaga dotycząca swobody wypowiedzi: opinia AI "nie jest wyrazem nabytego przekonania wyrażających ją osób, lecz wynikiem algorytmu". Sąd zakwalifikował to jako działalność biznesową Google, a nie wypowiedź chronioną prawem do swobodnego wyrażania poglądów.
Co dalej?
- Google ma prawo do apelacji — wynik postępowania odwoławczego zadecyduje, czy logika orzeczenia monachijskiego stanie się wiążąca
- Komisja Europejska i krajowe organy egzekwowania prawa mogą powołać się na ten wyrok w postępowaniach na mocy DSA i GDPR
- Inne firmy z sektora AI oferujące wyszukiwanie wspomagane generatywnie (Perplexity, Bing Copilot, SearchGPT) powinny przeanalizować swoją ekspozycję prawną pod kątem orzeczenia w systemach civil law
Źródła
- The Decoder — Landmark German ruling declares Google's AI Overviews are Google's own words and makes it liable for false answers
- Sąd Okręgowy w Monachium — Wyrok sądu 26 O 869/26 (tekst orzeczenia)





