Brad Lightcap, dyrektor operacyjny OpenAI, przyznał podczas niedawnego szczytu AI w Indiach, że sztuczna inteligencja wciąż nie wdrożyła się głęboko w kluczowe procesy biznesowe największych firm. Zamiast zapowiadanej rewolucji, w której autonomiczni agenci zastępują korporacyjny software, wciąż obserwujemy narzędzia używane przez pracowników jedynie na poziomie indywidualnym.
Najważniejsze w skrócie
- Wdrożenia korporacyjne kuleją: Mimo potężnych modeli sztuczna inteligencja wciąż nie potrafi kompleksowo zarządzać skomplikowanymi procesami w dużych organizacjach.
- Plotki o "śmierci SaaS" były przedwczesne. Duże korporacje nadal mocno polegają na tradycyjnym oprogramowaniu, a akcje takich firm (jak Salesforce) w zeszłym roku radziły sobie znakomicie.
- OpenAI wprowadza nową miarę sukcesu. Firma testuje platformę "Frontier" i zamierza wyceniać ją na podstawie wygenerowanych wyników biznesowych, a nie tradycyjnych licencji "od łebka".
- Zaskakujące przejęcie: OpenAI zintegrowało technologię OpenClaw, co Lightcap nazwał "przebłyskiem przyszłości" w kontekście agentów zdolnych do obsługi dowolnego programu na komputerze.
Sztuczna inteligencja na razie w wersji "solo"
Na marginesie prestiżowego India AI Impact Summit w New Delhi, Brad Lightcap podzielił się zaskakująco trzeźwą diagnozą rynku. – Najciekawszym zjawiskiem, jakie obecnie obserwujemy, jest to, że wciąż nie widzieliśmy sztucznej inteligencji, która przenikałaby procesy wewnątrz dużych firm – powiedział COO OpenAI.
Choć pracownicy na całym świecie chętnie korzystają z modeli w codziennych, indywidualnych zadaniach (tworzenie tekstów, prosta analiza danych), praca zespołowa to zupełnie inna bajka. Przedsiębiorstwa to złożone organizmy, w których dziesiątki systemów i setki ludzi muszą harmonijnie współpracować, by osiągnąć cel. W takich środowiskach tradycyjne oprogramowanie SaaS nadal trzyma się mocno, odpierając wczesne ataki technologii w stylu GenAI.
OpenAI nie zamierza jednak odpuszczać tego lukratywnego sektora. Platforma "Frontier", o której wspomniał Lightcap, ma być swoistym poligonem doświadczalnym dla tworzenia zaawansowanych agentów biznesowych. Rozwój technologiczny idzie ramię w ramię z ekspansją biznesową – niedawno firma zawiązała strategiczne partnerstwa z potężnymi firmami doradczymi, takimi jak McKinsey czy BCG, by przyspieszyć wdrożenia. Konkurencja nie śpi – Anthropic również zbroi się do walki, uruchamiając dedykowane wtyczki korporacyjne dla modelu Claude.
Indie na celowniku
Szczególną uwagę OpenAI przykuwają Indie. Ten niezwykle chłonny rynek, drugi pod względem liczby użytkowników po USA (ponad 100 milionów aktywnych użytkowników tygodniowo), stał się kluczowym przyczółkiem dla amerykańskiego giganta. Co ciekawe, napędem dla adopcji w Indiach jest komunikacja głosowa – modele głosowe OpenAI radzą sobie coraz lepiej w środowiskach o niskiej przepustowości, aktywizując osoby dotąd wykluczone cyfrowo.
Firma planuje otworzyć biura w Mumbaju i Bengaluru, skupiając się początkowo na sprzedaży, choć Lightcap nie wyklucza zatrudniania lokalnych inżynierów w przyszłości ("Nigdy nie mów nigdy"). Ekspansji tej towarzyszą jednak pewne obawy. Sektor IT i usług dla biznesu (BPO), stanowiący fundament indyjskiej gospodarki, odczuwa już presję automatyzacji. Akcje lokalnych firm IT notują spadki w obawie, że AI zastąpi wkrótce programistów niższego szczebla.
Lightcap podchodzi do tego ze spokojem, przyrównując zmiany na rynku pracy do naturalnych cykli ekonomicznych. Przyznał jednak, że struktura zatrudnienia ulegnie diametralnej zmianie w najbliższych latach.
Dlaczego to ważne?
Słowa dyrektora OpenAI to kubeł zimnej wody dla tych, którzy wieszczyli rychły koniec branży oprogramowania korporacyjnego. Skala trudności związanych z wprowadzeniem prawdziwej automatyzacji Robotic Process Automationbazującej na LLM (Large Language Models) okazała się wyższa, niż pierwotnie zakładano w Dolinie Krzemowej.
Dla wielkiego biznesu to wyraźny sygnał: "superagenci" nie są jeszcze gotowi na przejęcie sterów. To daje firmom technologicznym – zarówno tym tradycyjnym, jak i pionierom AI – cenny czas na dopracowanie rozwiązań. Kluczem nie będzie stworzenie inteligentniejszego czatbota, ale integracja systemów w taki sposób, by AI (jak np. testowana integracja narzędzi z OpenClaw) mogło płynnie "przeklikiwać" się przez interfejsy i wyręczać ludzi w nudnych procesach, a nie tylko doradzać. Zmiana modelu wyceny na "płać za wynik" ("business outcomes") testowana przez platformę Frontier to potencjalna rewolucja – może całkowicie odmienić sposób, w jaki kupuje się i sprzedaje oprogramowanie w modelu B2B.
Co dalej?
- Rozwój systemów hybrydowych. Zamiast czystego AI zastępującego wszystko, spodziewajmy się pogłębionej integracji modeli z istniejącymi platformami klasy ERP czy CRM.
- Przesunięcie modeli wyceny w B2B. Płacenie "za licencję pracownika" traci sens w dobie agentów. Wynagrodzenie od wygenerowanego "biznesowego efektu" może stać się nowym standardem, zmuszając dostawców usług do udowodnienia realnego ROI.
- Narastający niepokój w krajach "outsourcingowych". Bieżące spadki akcji w Indiach to sygnał ostrzegawczy. Gospodarki opierające się na stosunkowo prostych usługach BPO muszą szybko zacząć przesuwać swoje usługi w kierunku bardziej wyspecjalizowanych kompetencji projektowych i analitycznych.





