Amerykańska firma Forterra ujawniła 7 lipca 2026 roku, że wyprodukowała i dostarczyła Ukrainie 105 autonomicznych pojazdów Lancer wspierających ukraińskie wojsko w wojnie z Rosją. Pełną dostawę zrealizowano w niecałe sześć miesięcy w ramach programu rządu USA. Według firmy to największe bojowe wdrożenie autonomicznych pojazdów naziemnych, jakie przeprowadziła dotąd amerykańska firma defense-tech.
Najważniejsze w skrócie
- 105 pojazdów Lancer dostarczonych w niecałe sześć miesięcy w ramach programu rządu USA
- Ponad 2 500 mil (ok. 4 000 km) pokonanych w ponad 1 100 misjach bojowych
- 777 440 funtów ładunku (ok. 353 tony) przewiezione i 52 ewakuacje rannych (CASEVAC)
- Platforma bazuje na cywilnym Polaris Ranger 1500 z systemem autonomii AutoDrive i łącznością Vektor
- Ładowność 750 kg wobec ok. 250 kg typowych ukraińskich UGV zasilanych bateryjnie
Od kontraktu do frontu w rekordowym tempie
Projekt ruszył jako inicjatywa rządu USA w 2024 roku, a kontrakt podpisano w marcu 2025. Forterra podaje, że od decyzji o wdrożeniu do pierwszego zintegrowanego ćwiczenia w terenie minęło mniej niż 40 dni. Pierwsze pojazdy dotarły do Ukrainy w październiku 2025 roku.
Od tego czasu Lancery pokonały ponad 2 500 mil (ok. 4 000 km) w ponad 1 100 misjach, przewiozły 777 440 funtów ładunku (ok. 353 tony) i wykonały 52 operacje ewakuacji rannych. Część maszyn stracono w walce — najczęściej wtedy, gdy ugrzęzły w błocie lub trudnym terenie i stały się łatwym celem dla rosyjskiej artylerii.
Tempo nie jest przypadkowe. Sposób, w jaki drony zmieniły pole walki, stworzył rozległe strefy, w których każda obserwacja może skończyć się śmiercią z powietrza. To właśnie popchnęło ukraińskich planistów w stronę autonomii naziemnej, która pozwala odsunąć żołnierza od najbardziej niebezpiecznych, powtarzalnych zadań.
Co odróżnia Lancera
Lancer bazuje na cywilnej platformie Polaris Ranger 1500 i został wyposażony w autorski system autonomii Forterry AutoDrive oraz system łączności Vektor. Klucz tkwi w połączeniu sprawdzonego, taniego sprzętu komercyjnego z zaawansowaną autonomią — firma nazywa ten pojazd niskokosztowym i „atrybucyjnym", czyli takim, którego stratę można zaakceptować.
Najważniejsza różnica wobec sprzętu, którym Ukraina dysponowała wcześniej, dotyczy udźwigu i zasięgu. Wiele ukraińskich UGV jest zasilanych bateryjnie i przewozi do około 250 kg. Lancer jeździ na paliwie i uniesie 750 kg — trzy razy więcej. W logistyce frontowej to różnica między pojedynczym kursem a realnym zaopatrzeniem pododdziału.
Punktem zwrotnym okazała się modyfikacja pod ukraińskie realia. Początkowo sprzęt wydawał się skrojony pod wysokie wymagania armii USA. Dopiero dodanie anteny satelitarnej Starlink — jak podaje TechCrunch — uczyniło z pojazdu realną wartość na froncie.
Lancer to pierwszy wybór do krytycznych misji logistycznych. Pilnie potrzebujemy, by natychmiast przysłano nam więcej takich pojazdów.
Słowa ukraińskiego dowódcy przytoczone w komunikacie Forterry.
Autonomia wciąż z ograniczeniami
Mimo nazwy Lancery działają dziś w Ukrainie głównie w trybie zdalnego sterowania. Powód jest dwojaki. Pojazdy są zbyt cenne, by je tracić, a sama autonomia nie jest jeszcze gotowa na chaos pola walki. Maszyny potrafią samodzielnie poruszać się w zróżnicowanym terenie, ale nie rozpoznają jeszcze niespodziewanych sił przeciwnika i nie reagują na nie na bieżąco.
Forterra, która nad autonomicznymi pojazdami pracuje od dwudziestu lat, próbuje łączyć klasyczne algorytmy znane z aut autonomicznych z generatywną AI, która pozwala maszynom reagować na otoczenie w bardziej ogólny sposób. Jak tłumaczy dyrektor ds. rozwoju Scott Sanders, część zadań wymaga „bardziej klasycznego podejścia robotycznego", a AI należy stosować tam, gdzie faktycznie jest potrzebna. Główną barierą pozostaje zebranie odpowiednich danych do rzeczy, których ludzie zwyczajnie nie robią, jak przejazd przez pole minowe.
Forterra nie jest sama w tym wyścigu. Konkurencyjny Scout AI zebrał w tym roku 100 mln USD (ok. 400 mln zł) na trenowanie modeli fundacyjnych dla wojska, a firmy Field AI oraz Overland AI testują własne UGV z armią USA. Sama Forterra pozyskała dotąd ponad 500 mln USD (ok. 2 mld zł) finansowania venture.
Dlaczego to ważne?
Ujawnienie Lancera przesuwa dyskusję o autonomii naziemnej z pokazów na realną służbę bojową. Jak zauważa sama firma, demo potwierdza koncepcję, a dopiero wdrożenie w walce potwierdza zdolność operacyjną. To rozróżnienie ma znaczenie, bo rynek defense-tech jest pełen efektownych prototypów, które nigdy nie zetknęły się z błotem, zakłóceniami radiowymi i ostrzałem.
Jednocześnie dane z Ukrainy studzą entuzjazm. Skoro najbardziej zaawansowane naziemne systemy nadal wymagają operatora na drążku, to autonomia bojowa jest bliżej asystenta niż samodzielnego żołnierza. Realnym testem nie jest przejechanie trasy, lecz reakcja na przeciwnika, którego nikt się nie spodziewał. Dla Pentagonu wojna w Ukrainie stała się poligonem, na którym amerykański przemysł uczy się walki elektronicznej, zdalnych aktualizacji oprogramowania i ekonomii strat szybciej, niż pozwoliłby na to jakikolwiek własny program testowy.
Co dalej?
- Ukraińcy jasno formułują dwa żądania — więcej Lancerów oraz niższą cenę jednostkową, bo przy stałych stratach na froncie obecny koszt jest zbyt wysoki, mimo oparcia na tanim łańcuchu dostaw Polaris.
- Forterra zapowiada dalsze iterowanie oprogramowania na odległość i łączenie klasycznej robotyki z generatywną AI, by ograniczyć konieczność zdalnego sterowania.
- Doświadczenie bojowe stawia firmę w lepszej pozycji do walki o kontrakty bezpieczeństwa narodowego USA, w tym w ramach współpracy z Oshkosh Defense przy programie Rogue Fires.





