Robocikowo>ROBOCIKOWO
Robotyka i Hardware

Mori: 649 dolarów za lampę-robota, która nie jest asystentem

Pani Robocik5 listopada 2026 · 3 min czytania
Mori: 649 dolarów za lampę-robota, która nie jest asystentem

Startup OKA, czyli One Kind Artifact, wypuścił w czwartek Mori — lampę-robota wysoką na około 30 cm, która podnosi głowę, śledzi domowników i odtwarza pejzaże dźwiękowe natury. Urządzenie celowo nie przyjmuje komend głosowych i nie steruje smart home. Edycja Founder's kosztuje 649 dolarów (ok. 2400 zł), w limicie kilkuset sztuk.

Najważniejsze w skrócie

  • Founder's Edition: 649 dolarów z dwuletnią gwarancją i dwoma latami subskrypcji
  • Wersja standardowa: 849 dolarów (ok. 3100 zł), w przedsprzedaży 799 — bez subskrypcji
  • Subskrypcja 17 dolarów miesięcznie albo 80 rocznie, bez niej nie działają pejzaże dźwiękowe
  • Kilka lokalnych modeli językowych na urządzeniu, Wi-Fi tylko do aktualizacji firmware'u
  • Robot pamięta użytkownika i zapomina osobę, której nie widział od miesiąca
WariantCenaSubskrypcja w cenie
Founder's Edition649 USD (ok. 2400 zł)dwa lata
Wersja standardowa849 USD (ok. 3100 zł), 799 w przedsprzedażynie
Subskrypcja osobno17 USD miesięcznie albo 80 USD rocznie—

Co Mori robi, a czego nie robi

Nos w kształcie diamentu kryje kamerę, w obudowie są mikrofony. Robot podnosi głowę, pokazuje animowane oczy, wodzi twarzą za domownikiem i wydaje dźwięki na pograniczu ptasiego świergotu i R2-D2. Świeci barwami inspirowanymi deszczem, lasem, ogniem i wiatrem, prowadzi sesje oddechowe, tańczy do muzyki i reaguje na to, co leci w telewizorze.

Lista braków jest decyzją projektową. W przeciwieństwie do Amazon Echo Mori nie jest asystentem: nie zapalisz nim świateł, nie włączysz utworu, nie zapytasz o pogodę. Ćwiczenia oddechowe są darmowe, ale pejzaże dźwiękowe wymagają abonamentu.

649 USDcena Founder's Edition, dostępnej w limicie kilkuset sztuk

Attentive Intelligence i przetwarzanie na urządzeniu

Warstwę AI firma nazywa „Attentive Intelligence”. Kilka lokalnych modeli językowych czyta kontekst pomieszczenia z kamery i mikrofonu, a potem decyduje, kiedy zagadać, a kiedy zamilczeć. Przy rozmowie telefonicznej albo kłótni robot milczy. Przy dwóch godzinach przewijania telefonu spróbuje zwrócić uwagę i zaproponować przerwę.

Surowe obrazy i dźwięk są przetwarzane lokalnie i odrzucane. Dane cech twarzy, potrzebne do rozróżnienia domownika i gościa, są szyfrowane na urządzeniu. Kamera gaśnie, gdy robot schowa się w lampę, mikrofon po dwukrotnym stuknięciu w głowę.

Dlaczego to ważne?

Chris Harrison z Carnegie Mellon przypomina, że Sony Aibo z 1999 roku nie miało tego, co daje dzisiejsza AI — rozumienia ludzkich reakcji i kontekstu. Mori testuje więc nie technologię, a model biznesowy: czy za urządzenie bez funkcji użytkowych, i to z abonamentem na dźwięki, ktoś zapłaci jak za dwa smartfony. Odpowiedź powie o rynku domowych kompanionów więcej niż kolejne demo humanoida.

Co dalej?

  • Hua Wang, CEO OKA, wskazuje jako możliwe rozszerzenia dane z Oura Ring, konto Spotify i komendy głosowe
  • Mori ma być pierwszym z pięciu „artefaktów” planowanych przez firmę

Źródła

Udostępnij ten artykuł