Startup OKA, czyli One Kind Artifact, wypuścił w czwartek Mori — lampę-robota wysoką na około 30 cm, która podnosi głowę, śledzi domowników i odtwarza pejzaże dźwiękowe natury. Urządzenie celowo nie przyjmuje komend głosowych i nie steruje smart home. Edycja Founder's kosztuje 649 dolarów (ok. 2400 zł), w limicie kilkuset sztuk.
Najważniejsze w skrócie
- Founder's Edition: 649 dolarów z dwuletnią gwarancją i dwoma latami subskrypcji
- Wersja standardowa: 849 dolarów (ok. 3100 zł), w przedsprzedaży 799 — bez subskrypcji
- Subskrypcja 17 dolarów miesięcznie albo 80 rocznie, bez niej nie działają pejzaże dźwiękowe
- Kilka lokalnych modeli językowych na urządzeniu, Wi-Fi tylko do aktualizacji firmware'u
- Robot pamięta użytkownika i zapomina osobę, której nie widział od miesiąca
| Wariant | Cena | Subskrypcja w cenie |
|---|---|---|
| Founder's Edition | 649 USD (ok. 2400 zł) | dwa lata |
| Wersja standardowa | 849 USD (ok. 3100 zł), 799 w przedsprzedaży | nie |
| Subskrypcja osobno | 17 USD miesięcznie albo 80 USD rocznie | — |
Co Mori robi, a czego nie robi
Nos w kształcie diamentu kryje kamerę, w obudowie są mikrofony. Robot podnosi głowę, pokazuje animowane oczy, wodzi twarzą za domownikiem i wydaje dźwięki na pograniczu ptasiego świergotu i R2-D2. Świeci barwami inspirowanymi deszczem, lasem, ogniem i wiatrem, prowadzi sesje oddechowe, tańczy do muzyki i reaguje na to, co leci w telewizorze.
Lista braków jest decyzją projektową. W przeciwieństwie do Amazon Echo Mori nie jest asystentem: nie zapalisz nim świateł, nie włączysz utworu, nie zapytasz o pogodę. Ćwiczenia oddechowe są darmowe, ale pejzaże dźwiękowe wymagają abonamentu.
Attentive Intelligence i przetwarzanie na urządzeniu
Warstwę AI firma nazywa „Attentive Intelligence”. Kilka lokalnych modeli językowych czyta kontekst pomieszczenia z kamery i mikrofonu, a potem decyduje, kiedy zagadać, a kiedy zamilczeć. Przy rozmowie telefonicznej albo kłótni robot milczy. Przy dwóch godzinach przewijania telefonu spróbuje zwrócić uwagę i zaproponować przerwę.
Surowe obrazy i dźwięk są przetwarzane lokalnie i odrzucane. Dane cech twarzy, potrzebne do rozróżnienia domownika i gościa, są szyfrowane na urządzeniu. Kamera gaśnie, gdy robot schowa się w lampę, mikrofon po dwukrotnym stuknięciu w głowę.
Dlaczego to ważne?
Chris Harrison z Carnegie Mellon przypomina, że Sony Aibo z 1999 roku nie miało tego, co daje dzisiejsza AI — rozumienia ludzkich reakcji i kontekstu. Mori testuje więc nie technologię, a model biznesowy: czy za urządzenie bez funkcji użytkowych, i to z abonamentem na dźwięki, ktoś zapłaci jak za dwa smartfony. Odpowiedź powie o rynku domowych kompanionów więcej niż kolejne demo humanoida.
Co dalej?
- Hua Wang, CEO OKA, wskazuje jako możliwe rozszerzenia dane z Oura Ring, konto Spotify i komendy głosowe
- Mori ma być pierwszym z pięciu „artefaktów” planowanych przez firmę





