Dążąc do ochrony obiektów wojskowych w kraju przed potencjalnym ujawnieniem wrażliwych danych, polskie Ministerstwo Obrony Narodowej zakazało wjazdu na ich teren chińskim inteligentnym samochodom – naszpikowanym mnóstwem rejestratorów wideo i audio.
Ministerstwo poinformowało w tym tygodniu, że podjęło tę konkretną decyzję po przeprowadzeniu analizy ryzyka dotyczącej potencjału wielu gadżetów wbudowanych w nowoczesne pojazdy, które mogą umożliwić „niekontrolowane pozyskiwanie i wykorzystywanie danych”.
„Nowoczesne pojazdy wyposażone w zaawansowane systemy komunikacyjne i czujniki mogą gromadzić i przesyłać dane. Dlatego ich obecność w strefach chronionych wymaga odpowiednich regulacji bezpieczeństwa” – stwierdziło ministerstwo w oświadczeniu.
Zakaz dodatkowo zabrania urzędnikom (i wojskowym) podłączania telefonów służbowych do systemów informacyjno-rozrywkowych (infotainment) w samochodach chińskiej produkcji.
Inne kraje produkcji i wyjątki od reguły
Samochody wyprodukowane w innych krajach, wyposażone w urządzenia zdolne do rejestrowania pozycji, obrazu lub dźwięku, również będą podlegać ograniczeniom. Jednak w przeciwieństwie do aut produkowanych w Chinach, takie pojazdy będą mogły wjeżdżać na obszary chronione instalacji wojskowych, jeśli pewne funkcje zostaną wyłączone.
Według urzędników zakaz jest zgodny ze standardami przestrzeganymi przez inne państwa członkowskie NATO, ale nie jest stały: chińscy producenci samochodów będą mogli poddać się ocenie bezpieczeństwa i w przypadku jej zaliczenia – uzyskać odpowiednią zgodę.
Przepisy te nie mają zastosowania do ogólnodostępnych obiektów wojskowych, takich jak szpitale, przychodnie, biblioteki, prokuratury czy kluby garnizonowe.
Pojazdy służbowe i sprzęt wojskowy należący do Sił Zbrojnych RP są również zwolnione z tych ograniczeń. Teoretycznie oznacza to, że jeśli polskie wojsko posiada samochody chińskiej produkcji, będą one mogły wjeżdżać na teren instalacji wojskowych.
Firmy takie jak Volvo czy Polestar nie są chińskie, ale produkują niektóre ze swoich modeli w Chinach: czy ich samochody będą podlegać polskiemu zakazowi?
Samo wprowadzenie zakazu nie jest zaskoczeniem, ponieważ większość państw nie zezwala na filmowanie i nagrywanie na terenach wojskowych. Stany Zjednoczone na przykład zakazały używania oprogramowania z Chin i Rosji w pojazdach połączonych z siecią (connected cars), skutecznie delegalizując w ten sposób pojazdy produkowane w obu tych krajach.
Jednak nieco inaczej wygląda to w przypadku europejskich producentów samochodów. Biorąc pod uwagę, że firmy takie jak Volvo czy Polestar nie są chińskie, ale produkują niektóre ze swoich modeli w Chinach, wciąż rodzi się pytanie: czy ich samochody będą podlegać polskiemu zakazowi?
Tak czy inaczej, chińskie firmy technologiczne są już przyzwyczajone do zakazów i ograniczeń. Wiele krajów wzięło na cel urządzenia firm Huawei i ZTE, a amerykański stan Teksas właśnie pozwał firmę produkującą sprzęt sieciowy TP-Link Systems za rzekome umożliwienie Komunistycznej Partii Chin włamywania się do urządzeń konsumentów, mimo obietnic firmy dotyczących silnych zabezpieczeń i ochrony prywatności.
Europa jako całość również zaostrza kontrolę nad chińską technologią. Niemcy powołały niedawno komisję ekspertów do ponownej oceny polityki handlowej wobec Pekinu i zakazały stosowania chińskich komponentów w przyszłych sieciach telekomunikacyjnych 6G.





