18 maja 2026 r. sąd federalny w Oakland w Kalifornii ogłosił wyrok w sprawie Elon Musk przeciwko Sam Altman, Greg Brockman i OpenAI. Dziewięcioosobowa ława przysięgłych jednomyślnie orzekła, że Musk złożył swoje roszczenia po upływie terminu przedawnienia. Sprawa, która trwała kilka tygodni i przyciągnęła szeroką uwagę mediów, kończy się całkowitą przegraną miliardera.
Najważniejsze w skrócie
- 9 przysięgłych jednomyślnie odrzuciło pozew Muska – deliberacje trwały zaledwie ok. 2 godziny
- Podstawa obrony OpenAI: przedawnienie roszczeń – pierwsze zdarzenia miały miejsce przed sierpniem 2021 r.
- Sędzia Yvonne Gonzalez Rogers stwierdziła, że dowody były wystarczające do podtrzymania wyroku
- Musk zapowiada apelację – prawnik Marc Toberoff ogłosił: "Jedno słowo: apelacja"
- Wyrok usuwa jedno z głównych zagrożeń przed planowanym IPO OpenAI
Co zarzucał Musk
Pozew Muska obejmował trzy zarzuty: naruszenie umowy, sprzeniewierzenie organizacji charytatywnej oraz nieuczciwe wzbogacenie. Billioner twierdził, że Altman, Brockman i pozostali współzałożyciele złamali pierwotne ustalenia dotyczące niekomercyjnej misji OpenAI, tworząc dochodową spółkę stowarzyszoną. Musk wnosił o restrukturyzację i odszkodowanie.
Obrona OpenAI konsekwentnie wskazywała na jeden argument: czas. Każde z trzech roszczeń miało inny termin przedawnienia – odpowiednio 5 sierpnia 2021 r., 5 sierpnia 2022 r. i 14 listopada 2021 r. Zgodnie ze stanowiskiem OpenAI, kluczowe zdarzenia, które Musk wskazywał jako podstawę pozwu, miały miejsce przed tymi datami, co czyniło roszczenia niedopuszczalnymi.
Przebieg procesu
Sprawa dostarczyła rzadkiego wglądu w kulisy powstania jednej z najważniejszych firm AI świata. Na ławie świadków zeznawali m.in. Sam Altman, Greg Brockman i inni kluczowi pracownicy OpenAI, a zeznania ujawniły napięcia dotyczące kierunku rozwoju firmy, roli Muska jako donatora i kwestię kontroli nad laboratorium. Musk nie pojawił się w sądzie w dniu ogłoszenia wyroku – przebywał za granicą z prezydentem USA na pokładzie Air Force One lecącym do Pekinu.
Deliberacje były wyjątkowo krótkie jak na wagę sprawy – ława wróciła z jednomyślnym werdyktem w ciągu około dwóch godzin. Sędzia Rogers skomentowała: "Dowody w pełni uzasadniały decyzję ławy, dlatego byłam gotowa oddalić pozew już wcześniej."
Porównanie z podobnymi sprawami
Procesy dotyczące kontroli nad firmami technologicznymi zdarzają się rzadko i rzadko kiedy docierają do fazy przysięgłych. Sprawa Musk vs. OpenAI była wyjątkowa ze względu na jej skalę finansową i publiczne znaczenie: OpenAI jest wyceniane na ponad 300 miliardów dolarów, a Musk – jako założyciel konkurencyjnego xAI – miał oczywisty interes w osłabieniu rywala. Inne głośne konflikty o kontrolę nad spółkami AI, jak wewnętrzne tarcia w Anthropic czy odejście kluczowych badaczy z DeepMind, rozwiązywały się kuluarowo. Ta sprawa była bezprecedensową publiczną batalią o duszę organizacji, która twierdzi, że buduje AGI.
Dlaczego to ważne?
Wyrok ma znaczenie daleko wykraczające poza relacje między dwoma miliarderami. OpenAI od kilku miesięcy finalizuje przekształcenie ze struktury non-profit w spółkę akcyjną – kluczowy krok przed planowanym IPO. Potencjalne nakazy sądowe wynikające z procesu mogły wymusić wstrzymanie tej restrukturyzacji. Teraz ta przeszkoda formalnie znika.
Sprawa odsłoniła też głęboki paradoks: Musk, który sam prowadzi xAI – firmę AI o pełnym statusie for-profit – atakował OpenAI za zrobienie dokładnie tego samego. Obrona Altmana konsekwentnie wskazywała na tę sprzeczność. Wyrok nie rozstrzyga sporów merytorycznych o misję OpenAI, ale usuwa prawne narzędzie nacisku w rękach Muska – przynajmniej do czasu rozpoznania apelacji.
Co dalej?
- Musk zapowiedział apelację – sprawa może trafić do sądu apelacyjnego IX Okręgu, co może potrwać od 1 do 3 lat
- OpenAI może przyspieszyć restrukturyzację i przygotowania do IPO, pozbawiając się głównej prawnej przeszkody
- Akcje Muska wobec OpenAI nie kończą się – xAI pozostaje bezpośrednim konkurentem i Musk może szukać innych dróg nacisku




